Praca w temperaturze poniżej -12 stopni Celsjusza, pływające na zamarzniętym morzu kry stanowiące niebezpieczeństwo dla statku i liczne kontrole Straży Granicznej – to tylko kilka utrudnień towarzyszących odpowiedzialnej pracy rybaków. Prawdziwe życie na kutrze można pod...
Uderzająca realizmem produkcja „Ludzie morza” to historia niezłomnych rybaków – członków załóg trzech usteckich kutrów – Ust 24, Ust 121 i Ust 204. Kamera towarzyszy im podczas wypraw na połowy dorsza, łososia, szprota i śledzia, podczas których raz za razem muszą wykazywać się nadzwyczajną odpornością i stalowymi nerwami. Ich, udokumentowane w trakcie wypraw, niezwykłe doświadczenia będzie można śledzić w serii dziesięciu odcinków, emitowanych w każdą niedzielę o godzinie 22:00 na antenie Planete+.
Wiatr, mróz, ostra woń ryb – w swoim naturalnym środowisku bohaterowie bez cenzury opowiedzą o tajnikach swojej pracy i przeciwnościach z jakimi przychodzi im się mierzyć. Jak sobie radzą w sytuacjach skrajnych? Kiedy jest im najtrudniej? Widzowie Planete+ dowiedzą się m.in. tego, że ze względu na bardzo niską temperaturę, oblodzony pokład oraz pływające na zamarzniętym morzu kry najciężej pracuje się zimą. Każdemu wyjściu w pełne morze towarzyszy zaś niebezpieczeństwo oraz ryzyko powrotu z pustymi sieciami. Co więcej okaże się, że prace bohaterów zaburzają częste kontrole Straży Granicznej oraz coraz mniejsze limity na połowy.
Namiastkę ekstremalnych warunków panujących na kutrach mogli poczuć członkowie ekipy filmowej. – Bardzo długo szukaliśmy operatorów i dźwiękowców, którzy byliby w stanie wypłynąć na 5-dniowy rejs w ujemnych temperaturach i stanie morza 4 w skali Beauforta. Wszyscy członkowie ekipy musieli przejść przez szkolenie ITR – instruktaż technik ratunkowych – gdzie poza przyswojeniem teorii, musieli z wysokości 5 metrów skakać do wody w kombinezonie ratunkowym. Po powrocie z wyprawy nasi operatorzy często wspominają gwiaździste niebo na morzu, bezwzględną ciszę po wyłączeniu silnika oraz smak łososia wyłowionego prosto z morza i jedzonego na surowo – mówi Ewelina Bińkowska, producentka programu.
Dzięki serii „Ludzie morza” poza życiem na wodzie widzowie poznają również lepiej gatunki łowione przez usteckie kutry, w tym m.in. kolczastą rybę o nazwie „diabeł morski”. Ku zdziwieniu wielu osób okaże się, że w swoich sieciach rybacy często znajdują również wplątujące się w nie foki.
Wiatr, mróz, ostra woń ryb – w swoim naturalnym środowisku bohaterowie bez cenzury opowiedzą o tajnikach swojej pracy i przeciwnościach z jakimi przychodzi im się mierzyć. Jak sobie radzą w sytuacjach skrajnych? Kiedy jest im najtrudniej? Widzowie Planete+ dowiedzą się m.in. tego, że ze względu na bardzo niską temperaturę, oblodzony pokład oraz pływające na zamarzniętym morzu kry najciężej pracuje się zimą. Każdemu wyjściu w pełne morze towarzyszy zaś niebezpieczeństwo oraz ryzyko powrotu z pustymi sieciami. Co więcej okaże się, że prace bohaterów zaburzają częste kontrole Straży Granicznej oraz coraz mniejsze limity na połowy.
Namiastkę ekstremalnych warunków panujących na kutrach mogli poczuć członkowie ekipy filmowej. – Bardzo długo szukaliśmy operatorów i dźwiękowców, którzy byliby w stanie wypłynąć na 5-dniowy rejs w ujemnych temperaturach i stanie morza 4 w skali Beauforta. Wszyscy członkowie ekipy musieli przejść przez szkolenie ITR – instruktaż technik ratunkowych – gdzie poza przyswojeniem teorii, musieli z wysokości 5 metrów skakać do wody w kombinezonie ratunkowym. Po powrocie z wyprawy nasi operatorzy często wspominają gwiaździste niebo na morzu, bezwzględną ciszę po wyłączeniu silnika oraz smak łososia wyłowionego prosto z morza i jedzonego na surowo – mówi Ewelina Bińkowska, producentka programu.
Dzięki serii „Ludzie morza” poza życiem na wodzie widzowie poznają również lepiej gatunki łowione przez usteckie kutry, w tym m.in. kolczastą rybę o nazwie „diabeł morski”. Ku zdziwieniu wielu osób okaże się, że w swoich sieciach rybacy często znajdują również wplątujące się w nie foki.